Freediving - swobodne nurkowanie - mistyczna podróż przez metry wody, podwodne latanie, trójwymiarowa podróż gdzie limitem jest tylko Twój limit - wstrzymania oddechu. Tym dla mnie jest freediving.

Nim zaczniesz pływać - przeczytaj o bezpieczeństwie swoich uszu.

Pływających jest wielu, wystarczy pójść na typowy basen i popatrzeć na typowych ludzi, którzy pływają w typowy sposób, czyli od jednego końca do drugiego i po powierzchni. Takie pływanie kompletnie mnie nie kręci, bo jest zwyczajne. Wszyscy dookoła pływają zwyczajnie, nie widzę w tym nic dla mnie, więc zacząłem "kombinować".

Początek 2010 roku:


Odbicie się od ścianki i sunięcie po dnie basenu do samego końca... ciekawe czy dam radę. Nie dałem, zabrakło mi powietrza zrobiłem tylko 10 metrów. Tak słabo? Coś tu nie gra, musze spróbować jeszcze raz, udało się zrobić więcej bo jest już 15 metrów, no to jeszcze raz... i jeszcze... i jeszcze... Po miesiącu sporadycznego chodzenia na basen umiałem zrobić 25 metrów, odbić się od ścianki i jeszcze trochę przepłynąć.
Po wynurzeniu czułem się jak po wbieganiu klatką schodową na 10 piętro... mimo to, ten stan pod wodą... to było coś niesamowitego.
W basenie mogę zrobić 20-30 metrów na wstrzymanym oddechu, ciekawe ile zrobię jeśli założę płetwy? Znalazłem sklep, kupiłem zestaw i zacząłem uczyć się pływać w płetwach. Początki są bardzo zabawne i nie zgrabne, ale uczucie płynięcia w płetwach odczuwa się jak przesiadkę z autobusu do samochodu sportowego. Po kilku godzinach pływania po dnie i od ściany do ściany, zacząłem robić fikołki, śruby, stójki i inne ewolucje podwodne... poczułem się niesamowicie. Nagle dotarło do mnie z jaką lekkością i łatwością można poruszać się w wodzie we wszystkich trzech wymiarach. Jedynym limitem stał się oddech.
Na dnie basenu nie spotykam nikogo, tylko mnie takie pływanie kręci? Nic bardziej mylnego - w pewnym sklepie znajduję banerek z sylwetką człowieka pod wodą w płetwach... ciekawe co się pod tym kryje.
Nagle moim oczom ukazał się portal wiedzy, galerie ze zdjęciami, działy z filmami, forum z ... podobnymi mi ludźmi, a wszystko pod nazwą freediving - więc tak się nazywa ta dyscyplina, free... wolny... Tak, to uczucie wolności w pełni oddaje ten stan pod wodą, to trafna nazwa. Teraz wszystko jasne, do tej pory nie wiedziałem że w ogóle ma to inną nazwę niż nurkowanie.
Pochłaniam dużo wiedzy o oddychaniu, ciśnieniu, bezpieczeństwie, możliwościach, właściwościach i akcesoriach. Bardzo szybko robię postępy i po chwili zrobiłem 50metrów basenu bez specjalnego wysiłku. Na ile mnie będzie stać w przyszłości? Nie wiem... nie robię tego dla wyników, robię bo lubię, jest to bardzo przyjemne i mistyczne... bo spróbuj to sobie wyobrazić, że płyniesz po dnie basenu, brzuchem do góry i widzisz innych jak płyną zawieszeni w giętkim lustrze... a to tylko jeden obraz z wielu.

We freedivera przeistoczyłem się w dwa miesiące, tyle mniej więcej trwa samodzielna nauka wraz z rozpoznawaniem teorii i próbach jej realizacji w praktyce. Każdy może zacząć, ale pamiętaj, musisz być zdrowy i mieć asekuranta, który wie na czym to polega i jak ma Ci pomóc gdy pojawi się zagrożenie dla Twojego życia lub zdrowia.



Marzec 2010 roku:


Czas podjąć wyzwanie, które świdruje moją wyobraźnię od początku roku.
Wchodzę na basen, który do tej pory budził we mnie lęk, jest najgłębszy w województwie, mierzy cztery metry od powierzchni do dna. Litr wody waży prawie 1kg, na głębokości 4 metrów ile waży woda? Dużo... ciśnienie na pewno robi swoje, ale muszę dać radę, w końcu jak nie teraz to kiedy?
Balast wyrównany, zaczynam relaks, oczyszczam umysł, wpatruję się w kafelki na dnie, są 4 metry pode mną, anonimowe twarze tną tor, przestaję o nich myśleć, znikają, reguluję oddech, czekam na tę chwilę która mi mówi - to ten oddech, ten ostatni, a po nim zanurz się i zrób to - czwarty oddech, trzeci, drugi, ten ostatni oddech taki inny, ze smakiem... jestem gotów, napełniam płuca, zanurzam głowę i schodzę.
Powoli, bez pośpiechu, nie myślę o głębokości, skupiam się na tym co czuję, jestem tym co czuję, czuję wodę, jestem wodą...
Pojawia się nacisk, coraz silniejszy, czuję jak mi uszy zgniata, to nic, to nie ma znaczenia, właśnie teraz wyrównam ciśnienie, w końcu to tyle razy ćwiczyłem.
Próbuję wyrównać ciśnienie, schodzę, zamykam oczy, jest ciężko, bardzo ciężko, pierwszy raz aż tak ciężko, ale wyrównuję, otwieram oczy i... leżę na dnie.
Słucham organizmu, brak sygnałów zagrożenia, mimo że nade mną jest kilka ton wody. Rozejrzę się, na lewo, na prawo, jestem tu kompletnie sam.
Jestem tak odprężony, że nieświadom tego co właśnie dokonałem, teraz jest tylko ta chwila, czysta, pozbawiona wszelkich myśli, czas nie płynie, płynie sygnał z receptorów na skórze i w uszach.
Tkwię tu na dole, podnoszę głowę do góry i widzę ruch, to ludzie tną powierzchnię, widzę też twarze zanurzone, część patrzy na mnie, automatycznie wykonuję powolne ruchy rękoma, aby twarze wiedziały, że nic mi nie jest.
Pod płucem pojawia się skurcz, to przepona, daje sygnał, na który czekałem, zegar zaczął tykać. Pozostało mi kilka sekund, magia znika, jej miejsce zastępuje czynność wynurzenia. Niewielki ruch ciała, jeden ruch płetwą i z wolna ciśnienie maleje, słyszę jak w uszach komory rozprężają się, pojawia się powierzchnia, wynurzam głowę i łapę oddech.
Życiodajny tlen zaczyna krążyć w żyłach, wyrównuję oddech, i dopiero teraz uświadamiam sobie że właśnie to zrobiłem - zdobyłem dno - uśmiecham się do siebie, wygrałem.
Wygrałem coś czego się nie kupi, to trzeba zaznać, poczuć na własnej skórze.

W ciągu miesiąca basen odwiedziłem wiele razy, na dno schodzę bez lęku, 4 metry nie są dla mnie barierą, nie wiem czy 10 metrów będzie, a 20?
Czuję wolność, wolność bez granic. W planie latem jeziora, rzeki, może morze.




Garść ciekawostek

Mimo że w internecie jest wiele informacji na temat freedivingu i instrukcji pomagających się przygotować, wiele prób pozwoliło mi wypracować własne metody ułatwiające radzenie sobie w tej wyczynowej dyscyplinie.

Ciśnienie:

Na początku jest to najdotkliwszy element, który bardzo wiele osób odstrasza od głębokiego nurkowania. Typowa osoba, która nie umie wyrównać ciśnienia, już na 2 metrach odczuwa ucisk i jest to dla niej barierą przed zejściem niżej i powodem aby się wynurzyć.
Co mam powiedzieć gdy schodzę na 4 metry i dopiero wtedy zabieram się za wyrównanie ciśnienia? Inni potrafią wyrównać ciśnienie jeszcze wiele głębiej.
Załóżmy że umiesz wyrównać ciśnienie, ale masz lęki przed bólem uszu.
Moja rada jest prosta - tak robiłem na początku - wyrównuj ciśnienie stopniowo, np co metr, a niżej co pół metra. Po pewnym czasie poznasz swoje możliwości i lepiej będziesz wiedzieć kiedy wyrównać ciśnienie, aż do czasu jak będziesz wyrównywać ciśnienie w optymalnym czasie i głębokości. Będziesz to czuć, potrzebujesz sporo praktyki. I nic na siłę, powolne zanurzenia, powolne wynurzenia.
Pamiętaj - wyrównanie ciśnienia jest sprawą indywidualną.

Oddech:

Podstawowa czynność przed zanurzeniem, to właściwa wymiana gazowa. Natlenienie krwi, ale również przejście umysłu w stan relaksu. Im bardziej Twój mózg jest odprężony, tym mniej energii potrzebuje na funkcjonowanie.
Gdy wykonuję kompleksowe oddychanie, powoli wyłączam z myśli kolejne zbędne elementy, aż pozostaję sam na sam ze swoim oddechem. Wdech trwający 2-3 sekundy, wydech trwający 5-6 sekund, do tego pochylanie się przy wydechu i odchylanie przy wdechu - istotą tego ruchu jest wypełnianie wszystkich partii płuc.
Ostatni wdech jak najbardziej pełny i schodzę pod wodę.

Wyposażenie:

Freediving można uprawiać tak, jak się urodziliśmy, ale dobrze jest sięgnąć po pomoce, które zwiększają komfort i ograniczają spalanie cennych i ograniczonych zasobów naszej energii.

Najbardziej przydatnym elementem będzie maska zakrywająca oczy i nos. Na początku Twojej przygody może to być zwykła maska. Dzięki niej nie musisz teraz skupiać się na tym, że zalejesz nos wodą.

Płetwy to Twój potężny napęd. Jednym ruchem jednej nogi możesz przemieścić się o kilka metrów. Jeśli pierwszy raz będziesz pływać w płetwach, wybierz średniej wielkości i średniej twardości. Po pierwszym pływaniu w nich możesz odczuwać bóle w kostkach - to naturalne.
Pływaj na wyprostowanych w kolanach nogach, zaoszczędzisz dużo energii. Po kilku miesiącach ćwiczeń, Twoje nogi będą gotowe na większe i twardsze płetwy.

Kolejną metodą zachowania energii, to zaniechanie walki z wypornością wody. Do tego celu służy balast, który umieszczasz na swoim pasie balastowym. Zależnie od Twojej wagi, tkanki tłuszczowej, wody i wyposażenia, Twój balast będzie różny. Abym miał neutralną pływalność (wiszenie w wodzie na poziomie 3 metrów) potrzebuję obciążyć się 3,5% więcej niż moja masa własna.
Jeśli jesteś przeciętną osobą z przeciętną wagą, zacznij od 2kg obciążenia. Samemu sprawdzisz czy to za dużo czy za mało.
Mając balast nie trzeba walczyć z wodą, która wypiera wszystko co jest od niej lżejsze. Zanurzenie się jest bardzo proste, wystarczy kilka delikatnych ruchów płetwami.
Wynurzenie w balaście nie jest trudne, mi wystarczy jeden ruch płetwą.

Zwyczajne nurkowanie mnie nie satysfakcjonuje, lubię wykonywać różne ewolucje podwodne, w końcu doznaje się uczucia bardzo zbliżonego do stanu nieważkości - astronauci ćwiczą w basenach. Dlatego potrzebowałem czegoś co uniemożliwi wciskania się wody głęboko do ucha podczas obracania głowy (np. podczas wykonywania śruby).
Aby uniknąć "strzału wodą w ucho" stosuję zatyczki zaprojektowane specjalnie do nurkowania, są to zatyczki silikonowe doc's plug o specjalnej konstrukcji, dostępne w internecie.
Nurkowanie w zwykłych zatyczkach (do pływania po powierzchni) to proszenie się pewne o uszkodzenie ucha.
Z czasem zaczniesz potrzebować pianki, szczególnie gdy z (nie zawsze) ciepłego basenu zechcesz przejść na wody śródlądowe i morza.
Freediving to "oszczędne" pływanie pod wodą, rozgrzewanie się pomaga znosić temperaturę wody, ale pochłania mnóstwo energii, po co ją tracić?
Twoja druga skóra będzie Cię chronić przed wychłodzeniem organizmu, zaoszczędzi to Twoją energię, ochroni przed różnymi bakteriami, drobnoustrojami i innymi zagrożeniami.
Najlepsze pianki to te szyte na miarę.

Pianka przyda Ci się też na basen, bo niestety ktoś wymyślił, aby w basenach woda miała np.: 28*C, a to o 2 stopnie za mało do trenowania freedivingu bez pianki. Dlaczego?
Freediving to nie pędzenie po tafli, po którym jest nam ciepło, tylko zmysłowe jednoczenie się z wodą pozbawione agresywnych ruchów. Woda nas wychładza szybko doprowadzając do nieprzyjemnych dreszczy, a te dekoncentrują cały nasz trening. Kto nie ma pianki, dla rozgrzania musi wykonać kilka długości basenu, dreszcze ustępują i wznawia nurkowanie, efektem niestety jest wiele szybsze zmęczenie.
Niesamowite jest to, że wraz z treningami dość szybko odczuwa się różnicę od 1*C do nawet 0,5*C i tj w wodzie 28*C free trenuje się ciężko, tak w 29*C o wiele łatwiej.
Raz miałem okazję trenować bez pianki w temp 29,5*C, czułem się świetnie.














foto: Mariusz Świąder





Obiekty do treningu freedivingu w Kielcach:



    Kielce - basen Delfin (4m)

    najgłębszy (do 4 metrów) publiczny basen w Kielcach
  • zobacz na mapie
  • strona domowa

    • Basen jest trudno dostępny ze względu na ograniczoną ilość miejsc uszczuploną przez liczne rezerwacje.
      Najlepszy, bo najgłębszy w mieście obiekt do ćwiczeń freedivingu oraz do nurkowań sprzętowych.

      Plusy:
    • 4 metry głębokości
    • cieplejsza woda (do 29*C)
    • mydelnice przy prysznicach
    • dobre oświetlenie, dobra widoczność pod wodą
    • bezpłatny parking

    • Minusy:
    • bardzo małe szafki w przebieralni
    • kolejki przy kasach
    • trudny dostęp (za wiele rezerwacji w najlepszych porach dnia)





Obiekty do treningu freedivingu w woj. świętokrzyskim:



    Morawica - basen Koral (1,8m)

    płytki publiczny basen, dobry do nauki pływania poziomego (DNF, DYN)
  • zobacz na mapie
  • strona domowa

    • Najlepszy do treningów poziomych, gdyż znajduje się poza miastem i nie jest aż tak oblegany jak Delfin.

      Plusy:
    • dodatkowa mniejsza niecka z ciepłą wodą (30-31*C)
    • wyższe szafki, większa szatnia
    • ładne oświetlenie basenu (za rzadko włączane)
    • kawiarnia z dobrym widokiem na basen
    • bezpłatny parking

    • Minusy:
    • płytka niecka sportowa (jedyne 1,8m)
    • często zimna woda (28*C)
    • nadmiar dzieci przeszkadzających pływać (poprzeczne zabawy na torach, skoki mimo plansz z zakazem)
    • brak mydelnic przy prysznicach





Bezpieczeństwo najważniejsze


Pamiętaj, freediving nie jest bezpieczny jeśli nie wiesz jak postępować z ciśnieniem i innymi zagrożeniami.

Uszy
Podczas nurkowania pierwsze zagrożenie jakie Cię czeka to ucisk ciśnienia wody na komory powietrzne za błoną bębenkową.
Błona może zostać przerwana już na głębokości 3-4 metrów! Jest to najczęstszy uraz pierwszych źle nurkujących!
Aby zachować zdrowie, w pierwszej kolejności dbaj o zdrowie swoich uszu, nigdy nie nurkuj do poziomu odczuwania kłucia w uszach.
Zanurzaj się stopniowo, poznaj technikę wyrównania ciśnienia, to uchroni Cię przed uszkodzeniami uszu. Ćwicz tę technikę podczas stopniowego zanurzania się i wynurzania.



Nagroda


Może myślisz - po co mam to wszystko umieć, inwestować czas w trening, a pieniądze w sprzęt? - odpowiem tak prosto jak tylko umiem:
Gdy już nauczysz się nurkować, możesz jechać np do ciepłych krajów i bez ciężkiego nurkowego sprzętu zanurzyć się na 10-20 metrów, a tam, pod wodą zobaczysz na własne oczy świat tak piękny, że aż nierealny... piękne, mistyczne obrazy malowane cudownymi kolorami, które bardzo głęboko zapadają do serca, tj mi zapadły zmieniając mnie bezpowrotnie...


Mariusz
mariusz.swiader(małpa @)wp.pl